Profil użytkownika XiHan

Avatar XiHan
Login:
XiHan
Imię:
FeliksOliwia
Data urodzenia:
1999-10-14
Kilka słów o sobie:
2k15
anoni co tu sie odjebuje to ja nie
imba u karyny 1/10
pasztet którego pies by nie tknął
idę bo koniec piwniczenia hehe jasne
u niej same brajanki i typowe sebixy
ehh nudy.png
widzę w rogu samotną szarą myszkę siedzącą
patrzy w smartfą, ogólnie w sumie mocne 7/10
alvaro mode activate
podbijam do niej jak Cezar
co tam hehe anon jestem
a dobrze w sumie nudy trochę na tej imbce, nazywam się dżesika
ku*wa.exe
serio ku*wa dżesika
umysł mówi mi nie ale dziewicze ciało błaga o kontakt fizyczny
postanawiam się wycofać jak francuzi przy każdej bitwie pod pretekstem hehe spotkania z koleżkami
ehh nienawidzę się za takie gówniane tchórzostwo, nie mam nawet kolegów
nekst dej
dostaje SMS
to ja dżesika spotkajmy sie
halo skąd masz ten numer
aaaa tam dostałam od sebka
noooooooo kk spotkajmy się, piszę mężnie jak wspaniały Mufasa z Króla Lwa
przychodzę na miejsce spotkania a tam lochy z mojej starej klasy licbazjalnej
omg anon to ty ale się zmieniłeś przez te 2 lata hehe
no heeej nie wiem czy na lepsze hehe
nie no na lepsze hihihihihihi ej pomóż nam bo coś się zepsuło u mnie w domu kran wywaliło w kosmos jak wspaniała misja apollo 13
eh no umówiony jestem lochy ale k
mieszkają razem w jakimś akademiku z epoki kamienia gładzonego
kran stary jak sam Ramzes z Asyrii albo Nabuchomajerankie II z rodu rozklapucynów
schylam się żeby popatrzeć pod szafke w te śmiszne rurki
JEB
oberwałem w dupsko niczym nagasaki w hiroszime czy coś jakieś porównania homeryckie
odwracam się
oku*wajapie**ole.ini
to dżesika z wielkim batem
cotusię
i za nią koleżanki z jakmiś zabawkami BDSM
kurde to marzenia się spełniają
mam okazję spełnić swoje najgłębsze fantazje
wyrywam bata z ręki dżesiki
zaczynam biegać po pokoju nucąc czołówkę "mój mały kucyk"
drę mordę że jestem koniem
wsadzam sobie w odbytnicę rączkę bata
teraz jestem bat-mane hehehe
loszki dzwonią po bagiety przestraszone fchooy
wyskakuję przez okno jak pewien wielki czarodziej.pfk
trafiam do rynsztoku
wszędzie pełno szczurów i je*ie jak... no w rynsztoku elo xDDD
otrzepuję się z gryzoni a tu wbija mi na rynsztok jakiś je**ny hipis
nienawidzę je**nych hipisów
HURRR DURRRR jak możesz sobie tak strzepywać z siebie te szczurki biedne one też majo majo życie mogły się poobijać spadając na ziemię
je**ny hipisie spi***alaj
ok już spi***alam
pozbyłem się je**nego hipisa
wypadł z niego jakiś majerankie hehe
zachowam na później lenny face
nie ma do loszek co wracać, tam bagiety
cały jestem uje**ny
postanawiam, że skoro i tak jestem skończony to w sumie nie mam nic do stracenia
zrobię to co chciałem zawsze
szukam kościółka
o jest w nim ślub jackpot over 21370000000000
wbijam na zakry
ksiądz podbija i mówi że przygotowyjemy się do sakramentu pierdu pierdu
kkk
dosypuję majerankie z je**nego hipisa do kadzideł
wygryw
wszyscy spierdzieleni w 3 dupy
hehe plan wypalił dosłownie
wypi**dzielam z kościoła już nie waląc tak rynsztokiem czy coś
idę do swojego mieszkania
wszystko pięknie
nic nie tknięte
czujesz wygryw bo nie ma bagiet
hehe best dej of maj lajf
kładę się spać
słyszę kapanie
to walony kran
podchodzę i schylam się, patrzę na te śmiszne rurki
nagle JEB
oberwałem w dupsko już drugi raz
odwracam się
ej to fchoooy dżesika
DŻESIKA CO TY TU
ona zdejmuje maskę
to tak naprawdę ksiądz z zakry
cotuwatwatwatwat.wtf
wyjebuje mu gonga na ryj i się przewraca
cojawłaśniezrobiłem
tosz to ksionc
ale wait
zdejmuję księdzu maske
to ten je**ny hipis
nic nie rozumiem
hipis daje mi majerankie i mówi
eh anon od zawsze byliśmy przyjaciółmi
palimy majerankie
jest spoko
nagle czuję się senny
zaraz przed zaśnięciem czuję bardzo znajomy smak na ustach
to sraka
JAPIE**OLEHIPISIEJE**NY
wybiega z mokrą od sraki dupą i spuszczonymi spodniami
je**ne hipisy
przegryw

do szkoły przychodzi nowa uczennica
dobradupa.jpg
siedzi sama na przerwie bo nikogo nie zna
wykorzystujesz moment
podbijasz do niej
ciachbajera.exe
spędzacie razem kolejne przerwy
zajebiście się wam gada
po lekcjach odprowadzasz ją pod dom
bajera nie ustaje
przychodzi czas na pożegnanie
postanawiasz ją przytulić
trzymasz ją w objęciach a sekundy mijają
robi się dziwnie
jej jednak się to podoba i zaprasza Cię do środka
bardzo ładne wnętrze
akurat w domu jest jej babcia
jak to babcia mówi: "pewnie jesteście głodni"
podaje wam żarcie
pyszności.gif
po obiedzie idziecie do jej pokoju
nim się obejrzałeś byliście już rozebrani i napaleni
zaczyna się zabawa
bzykacie się jak psy trzymane 3 lata w klatce
nagle ona każe ci przestać
pytasz "wtf"
ona mówi że słyszy jak jej wnuczka która cię przyprowadziła płacze na dole..

Byłam dzisiaj w Gdyni i wiecie co? To miasto nie jest takie złe. Maseczka przeciwpyłowa, wdech z powietrza zabranego z Gdańska i da się wytrzymać. A te dzieci szukające jedzenia po śmietnikach mimo wszystko się śmieją. Szkoda tylko ze zatrzymali mnie na wjeździe do Gdańska i skierowali do szpitala na dezynfekcje i postępowanie awaryjne na wypadek skażenia, ale lekarze mówią że jak byłam tylko godzinę w Gdyni to jeden dzień w izolatce wystarczy. Naprawdę Mircy, polecam to miasto, poznanie innej kultury i poziomu życia, nie ma sensu być uprzedzonym z powodu głupich wojen miedzy miastami. Polecam serdecznie wszystkim szukającym przygód w Trójmieście, tylko weźcie jakieś gorsze ciuchy bo moje właśnie poszły do spalarni medycznej :c

korwin wygrywa wybory i wprowadza wolny rynek
josze kupuje internet i banuje za kucing
nie masz już gdzie pie**olić głupot i masakrować lewactwa
z nudów zaczynasz wychodzić z domu
poznajesz znajomych, a przez nich pierwszą dziewczynę
tracisz prawictwo, zaczynacie z partnerką planować wspólną przyszłość
nigdy nie byłeś tak szczęśliwy
zdychasz na raka bo kebab co go zjadłeś na kolacje był z azbestu

Wracając dziś od przyjaciół przez osiedle piątkowskie, koło północy usłyszałem jak ktoś krzyczy.
"Nie, ku*wa!"
i
"Nic nie rozumiesz, ku*wa!"
Dzwięk dochodził z okna, więc stanąłem pod nim, bo brzmiało dość komicznie, smutny głos i rzucanie ku*wami, taki wrażliwy dresiarz. Po chwili usłyszałem:
"Dlaczego ku*wa mówisz że jestem smutny, ku*wa"
"Nic nie mówiłem że jestem smutny ku*wa!
"Nie mówiłem też ku*wa, że nie jestem ku*wa smutny! Mówiłem że słabo się ku*wa czuje! Ty zawsze ku*wa, przekręcasz.
I komedia zaczynała się zmieniać w farsę, gdy usłyszałem:
Bo jesteś ku*wa najbliższą mi osobą i Ty, Ty, nie masz prawa mi, ku*wa powiedzieć "jesteś żałosny"!
I w sumie mi wystarczyło. Odszedłem spod okna, czując smutek, a gość powoli przechodził z krzyku w rozmowę. Bardzo smutne zdanie.
Nie bądzcie w takich związkach.

Możecie nalać polaczkowi Don Perignona, albo dobrej whisky 18 letniej. Polaczek wypije duszkiem i powie, że cierpkie i jakieś mdłe. Dacie polakowi trufli to powie, że to jakiś zgniły czosnek. Zaparzycie polaczkowi dobrego espresso z dobrej, ręcznej maszyny, z świeżo mielonych ziaren bardzo dobrej jakości, powie że jakaś mała ta kawa i w ogóle kwaśna i i dziwnie smakuje. Dlatego mnie nie dziwi, że 3/4 z was, biedaki szkaluje HAWAJSKĄ. Nie dziwi mnie to, ponieważ wiem że jesteście tylko biednymi cebulakami i całe życie schabowe z mięsa za 7,99/kg. Nie znacie życia, wasze kubki smakowe są wypalone od podrobionych fajek i ch*jowej wódki. Nigdy nie mieliście okazji poznać smaków. Na widok pizzy z miodem byście pewnie skakali i darli mordę jak te małpy w zoo. Kompozycja słodko-słone, albo słodko-kwaśne to jedna z najlepszych rzeczy jakie można skonsumować. Prawdziwa eksplozja dla wyrafinowanych smakoszy.
W cywilizowanej i rozwiniętej Japonii, kiedy córka przyprowadza i przedstawia swojego wybranka rodzicom, ci wykonują test. Podają mu Hawajską. Kiedy chłopak pizzy nie zje, albo powie że mu nie smakuje, to wiadomo że pochodzi z patologicznej rodziny. Test działa z dokładnością 100% i nawet WHO i ONZ przyznali, że u rodzin w których dominuje alkoholizm, narkomaństwo i kazirodztwo zawsze pojawia się niechęć do pizzy z ananasem.

Moja siostra (24 lata, średnia dupa z twarzy, widziałem ją nago, więc wiem co mówię) zaczęła ostatnio swoją pierwszą w życiu prawdziwą robotę. Prawdziwą, bo poprzednie niby też przynosiły jej hajsy, ale trudno to nazwać robotą, kiedy z koleżankami kradły zwierzęta ludziom z wioski a później oddawały i żądały nagrody za odnalezienie pupila. Pamiętam do dziś, jak je**ło moczem od tych wszystkich pimpków i puszków skitranych w piwnicy, aż ojciec chodził i jęczał: "łożesz ku*wa, Grażyna, te twoje słoiki to walo aż u góry, co ty tam pomarynowałaś, gówno? hehehehe". Po części miał rację, bo te słoiki matki faktycznie waliły gównem. Nigdy nie chciałem wiedzieć, co tam pływa z grzybkami i ogóreczkami.
No więc Andżela wyrwała robotę, i to nie byle jaką - w mieście. Z naszej wioski można iść w dwie strony - albo do miasta, albo do lasu, a w lesie można tylko wczołgać się do nory i po cichu zdechnąć. Chodzą plotki, że mieszka tam nieślubny syn sołtysa, ma dwie głowy i obrzuca zbłąkanych wędrowców gównem. Nigdy go nie spotkałem, ale nieraz spotkałem sołtysa i w sumie brzmi to wiarygodnie. Sołtys nazywa się Bogdan i doje**ł sobie ksywę "Bazuka". Jak ktoś go zapyta, skąd ta ksywa, to mówi: "Jestem Bazuka co ładne laski stuka! hehehe". Hehe. Ma zajęczą wargę i dzięki temu zawsze wygląda, jakby chciał na kogoś zagwizdać.
No więc Andżela. Pojechała do miasta i dostała pracę w korporacji. Wyjechała tam z workiem na kiju, w który upchnęła swoje wieśniackie szmaty i skórzane ciżemki. Matka narobiła jej bigosów, klopsów i innego gówna, które Andżela wyje**ła już na dworcu, bo jak to tak, do miasta brać takie jedzenie, toż to wstyd.
Pracuje w korpo, gdzie nie mówią do niej Andżela, tylko "01739", bo każdy ma swój numerek. Jej praca polega na klikaniu spacji przez cały dzień, jakby otwierała drzwi w starej strzelance na Windowsa 95. Czasami musi też wypiąć dupę, żeby szef miał na co popatrzeć. Jej szef ma szefa, a tamten też ma szefa i podobno każdy musi każdemu pokazywać czasem dupę. Wtedy nieważne są akapy, forłardy, brancze i inne gówna. Ważna jest dupa Mariusza, Sebastiana i Damiana. I dupa Andżeli.
Podobno każdy, kto tam pracuje, musi złożyć ślub korposzczura - jak Andżela wróciła do domu i grzebałem jej po kieszeniach to wypadła karteczka z modlitwą: "Ja, <numerek>, wyrzekam się praw ludzkich i obywatelskich i zobowiązuję się naciskać spację do końca życia za 1800zł na rękę". Na dole był podpis mojej siostry. W naszej wiosce oznaczało to, że wygrała życie.
Jak Andżela zapowiedziała, że zjedzie do naszego Wypiździewa na weekend, to Bogdan Bazuka kazał odpie**olić procesję na jej cześć. Upośledzone dziewczynki z pobliskiego sierocińca sypały kwiatki pod klekoczący PKS który ją przywiózł, a sołtys ściągnął jakiś zespół weselny, który na tę okazję nie wiedział, co zagrać, zagrał więc hymn Polski. "Póki myyyy żyjeeemyyy" - a tu Andżela wysiada jak gazela z PKSu i macha swoim indentyfikatorem z wielkim napisem KORPOREX. Widać, że bogaczka, bo jako jedyna z całej wsi miała czyste włosy, więc dzieci od razu zebrały się, żeby ich podotykać. "Wooow, jak księżniczka" - mówiły dzieci, a Andżela w tym czasie pokazywała swoją teczkę pełną jakichś ch*j wie po co wydrukowanych papierów.
Matka posadziła ją na honorowym miejscu przy stole, przy którym zawsze siedział nasz dziadek, zanim na stałe uciekł do lasu i zdechł w norze, bo, jak powiadał, "już wolę tam, niż do miasta, w tym mieście to nic dobrego nie ma". Andżela pokazała, że jednak jest - przywiozła nam prawdziwe, pachnące mydło, aż ojciec musiał trzy razy klepnąć się po mordzie, czy przypadkiem nie śni. Matka nagotowała bigosu, ale Andżela wbiła widelec i powiedziała: "Nie będę tego jeść, ja jadam tartę, jarmuż albo koktajl z nasion chia", na co ojciec ożywił się i mówi: "SZYJA? INDYCZO MAM W LODÓWCE, ZARA TOBIE PRZYNIESE" - i wrócił z czymś, co wyglądało jakby wydarł to prosto z psiej mordy.
Na koniec uroczystości rzucaliśmy w dzieci stojące pod oknami domu resztkami jedzenia, a dzieci biły się o nie i niosły do swoich domów jak relikwie, żeby pokazać, że jedli to, co miastowi. Jedna rzecz jednak zdradziła Andżelę, że jednak dalej jest wieśniarą.
Matka przytargała z piwnicy parę słoików swoich marynat. Otworzyła jeden z nich, zaje**ło gównem na cały dom. Ja wstrzymywałem się od porzygania, a Andżela pociągnęła nosem i powiedziała: "Mmmm, ale bym zjadła takiego grzybka. Dej mnie, mamuś, na talerzyk". Wiedziałem. Dalej jesteś wieśniarą.

Nigdy nie zastanawialiście się dlaczego cebula jest na samym dole na półkach z warzywami?
Obecnie wszystkie sklepy są w żydowskich rękach i oni uwielbiają patrzeć jak polaczki klękają po swoje słodycze.
Poniżają was na każdym kroku a wy nic.

Chciałbym przybliżyć Wam postać niezwykle szanowanej w tradycji sernikarskiej postaci - Lubieé Sernick - Bezrodineck.
Urodzona w południowej Francji Lubieé była dzieckiem Mniam i Smacznee Sernicków. Jej matka Mniam (z domu Fromage) pochodziła z rodu pasterzy z północnych Włoch, ojciec Smacznee był cenionym w regionie mistrzem sztuki kucharskiej.
W dzieciństwie Lubieé miała siostrę Napolunę. Napoluna byłą bardzo wesołym dzieckiem i dzielnie towarzyszyła swojej starszej siostrze we wszelkich zabawach.
Pewnego dnia do cukierni ojca przywieziono nowy produkt - sernik z rodzynkami. Ojciec był przychylnie nastawiony do nowych wynalazków. Zaproponował aby córki wzięły go sobie po kawałku na piknik. Dziewczynki wspólnie udały się na wycieczkę.
Wśród łąk i pól rozłożyły kocyk. Lubieé przyniosła w plecaczku lalki. Po zabawie lalkami Napoluna zgłodniała i rozpakowała sernik z rodzynkami.
Po kilku kęsach rodzynka przykleiła się Napolunie do podniebienia. Lubieé prędko zabrała siostrę na ręce i pobiegła do domu. Ojciec czym prędzej zadzwonił do lekarza, ale nie udało się jej uratować.
Plotki głoszą, że Smacznee całą noc krzyczał "NAPOLU! NAPOLU!" nie mogąc się pogodzić ze stratą córki. Cała Fromaggia pogrążyła się w żałobie. Na pamiątkę tego wydarzenia włoskiemu miastu Nerwosol nadano nazwę Neapol, a dzięki przybyciu rodziny Lubieé do Krakowa rozprzestrzenił się tam zwrot "na polu", który często można usłyszeć od mieszkańców tamtych terenów.
Lubieé po stracie siostry poprzysięgła walkę z rodzynkowym mordercą do końca swoich dni. Mniam i Smacznee wspólnie zdecydowali o zerwaniu wszelkich kontaktów z dostawcami rodzynek.

bądź mno lvl20
- naszła cię ochota aby zapalić
- dzwonisz do lokalnego farmera u którego ogarniasz zioło
- nazwijmy go Ksawery lvl 19 180cm 90kg (ty 175cm 55kg ważne dla dalszej części)
- umówiliście się wieczorem
- Ksawery przekazuje ci 3 sztuki po czym proponuje abyście pojechali do niego zapalić
- zgadzasz się
- dojeżdżacie, jego rodzice i rodzeństwo są w domu
- wiecie już, że tu nie zapalicie
- szukacie innego miejsca
- garaż
- walicie pierwsze bongo i chwilę rozmawiacie
- walicie drugie bongo włączacie muzykę i zamulacie
- faza motzno
-mija kilka minut Ksawery dziwnie się zachowuje
- zaczyna się trząść i mówi, że mu jest gorąco
(jest ku*wa 6 stopni)
-ściąga spodnie i bokserki
(chcesz spi***alać)
- otwiera drzwi od garażu i wychodzi nago na podwórko
- ku*wa będzie przypał
- wychodzisz za nim i próbujesz go ogarnąć
- Ksawery nie reaguje
- próbujesz zrobić to siłą
- ciągniesz go za bluzę z powrotem do garażu
- Ksawery stawia opór i zaczyna coś krzyczeć
- lekko się śmiejąc spoglądasz na dom
- w oknie widzisz całą jego rodzinę która przygląda się tej sytuacji
- patrzysz im w oczy ciągle się uśmiechając
- dochodzi do ciebie co się właśnie odje**ło i jak to musiało wyglądać z ich perspektywy
- jakby nigdy nic odwracasz się i spi***alasz
- chcesz o tym zapomnieć

Od kiedy pamiętam, nic mi się nie udaje. Niby w tym nic dziwnego, ale uważam że to nie moja wina, a czegoś zupełnie innego. Przed chwilą przeglądałem Dramaticę i wszystkie moje problemy i rzekome halucynacje okazały się wynikiem oddziaływania na mnie przeklętych majtek COTTON WORLD. Noszę je od kiedy pamiętam. Jednak za każdym razem czuję się od nich coraz bardziej uzależniony. Gdy idę spać, rozbieram się do golasa, ale nie mogę nigdy ściągnąć majt COTTON WORLD. Zupełnie jakby jakaś siła nie pozwalała mi ich zdjąć. Taka wewnętrzna blokada mówiąca mi podprogowo, że jestem totalną spie**oliną. W nocy miewam koszmary, w których mój fi*t rośnie, ale gacie Cotton World go hamują, zmuszając żeby oklapł. Penis do mnie mówi:
- Chcę wejść do cipki!
Za chwilę odzywają się majtki Cotton World demonicznym głosem:
- Tak długo jak jesteśmy jednym ciałem, nigdy nie zar*chasz!
Uważam, że na te slipy dla spie**olin zostało rzucone jakieś potworne zaklęcie. Gacie stają się częścią ciebie i zlewają się z twoją aurą, brudząc ją i sprawiając, że jesteś spie**oliną. Badałem tą sprawę dość długo i doszedłem do wniosku, że to nie są po prostu zwykłe chińskie majtki. Gdy najeżdżam na nie wahadełkiem, zaczyna ono wariować jakby z tych pie**olonych slipów biła demoniczna energia! Raz nawet próbowałem je spalić, ale skończyło się na tym, że dostałem szczękościsku i przez kilka dni myślałem tylko o bólu. Później gacie tak mocno ścisnęły mi się na jajach (pewnie po złości), że odechciało mi się próbować je zniszczyć. Słyszeliście o terakotowej armii? W internecie krążą pogłoski, że chińscy kupcy parający się magią zaklęli do budulca majtek Cotton World duchy żołnierzy, które mszczą się teraz na żyjących i chcących wygrywać życie. Anony! Jeżeli macie te gacie na sobie, to wiedzcie, że one są częścią was i na pewno teraz was słuchają... By w dogodnej chwili zaatakować.

Ostatnio przytrafiła mi się dziwna sytuacja. Stoję w kolejce w Topmarkecie, bo stara mnie prosiła żeby kupił śmietanę, włoszczyznę i koperek. Kolejka długa jak skuwysyn, ale h*j już nie będę szedł do żabki, bo nie po drodze i będę musiał 2x tyle pedałować z buta do domu. Nagle do gościa który stał prawie na przodzie kolejki podeszła młoda matka Polka i uraczyła go takim tekstem:
MP - Matka z dzieckem ydzie, a cham udaje, że nie wydzi. Co se myślisz? Że bąbelka, to łatwo ogółem wychować co? Oddaj mi te miejsce w kolejce człowieku!
T - Proszę pani, ale ja jestem taksówkarzem! W dodatku mam kartę inwalidzką ze względu na endoprotezę biodra, bo się wyebałem po pijaku na schodach! Jestem niepełnosprawny i w dodatku gnębiony przez zagraniczne korporacje takie jak Uber, które w przeciwieństwie do mnie, odprowadzają podatki za granicą i powodują odpływ kapitału! To ja w podatkach utrzymuję przedszkole Pani Bąbelka.
Madka nie wiedziała co powiedzieć, ale ostatecznie powiedziała, że też Ubera nienawidzi, tak jak wszystkich prywaciarzy, więc może poczekać chwilę. Za chwilę do taksiarza podbił jakiś starszy Pan i powiedział, że to jemu należy się miejsce, a z tłumu wystąpił Gej krzycząc, że jest dyskryminowany. Kasjerka miała tego dosyć i szybkim ruchem sięgnęła pod ladę, skąd wyjęła konstytucję i kartę praw człowieka.
K - Bracia, siostry i krewniacy płci nieokreślonej. Od dzisiaj nikt nie będzie w tym sklepie dyskryminowany, a miejsce w kolejce będzie wybierane drogą ludowego zgromadzenia. Nikt nie jest gorszy, ani lepszy!
Po tych słowach wszyscy zaczęliśmy płakać tuląc się do siebie i czytając konstytucje, oraz kartę praw człowieka. W ciągu paru godzin zwołaliśmy zgromadzenie ludowe i wciągu paru następnych powołaliśmy naszych reprezentantów:

- Ukraińca z zajęczą wargą i kaprawym okiem
- Żyda, którego rodzinę w czasie wojny uratowali Niemcy przed polakami.
- Downa na wózku inwalidzkim.
- Madkę polkie, która ciężko wychowuje bąbelka, więc jej się należy.

Po paru następnych godzinach powoli doszliśmy do porozumienia, kilka najbardziej uciemiężonych osób zostało obsłużonych. Do sklepu przyszedłem o 8:00 rano, a zakupy zrobiłem o 21:57 tuż przed zamknięciem. Długo, to trwało, ale cieszę się, że wszystko odbyło się według zasad moralnego postępowania, równości, poszanowania uciemiężonych, egalitaryzmu i solidaryzmu społecznego. Kiedy wesoło wychodziłem ze sklepu doznałem szoku - przed drzwiami stał sam Janusz Korwin Mikke!
Powiedział, że to co się stało było głupotą i gdyby każdy odczekał w kolejce swoje, to wszyscy zrobili by zakupy w ciągu 15 minut. Nie mogłem słuchać tych faszystowski bredni, przecież bez tych regulacji najsłabsi nie zrobili by zakupów, więc go oplułem i poszedłem do kiosku kupić gazetę wyborczą, oraz newsweeka, potem do domu już poszedłem.

Pod ministerstwo podjeżdzają przedstawiciele taksiarzy, czyli Pan Janusz i Pan Andrzej. Rząd ze swojej strony do rozmów wyznacza Pana Waldka i Pana Romana.
<Waldek> - Co możemy dla panów zrobić?
<Andrzej> - Hurr durr Uber Hiv! Je**ć ich prądem!
<Janusz> - Przepraszam, kolega nie wytrzymuje ciśnienia. Chodzi o to, że chcielibyśmy przywrócić normalność. Czyli normalnie tak, jak kiedyś, zgarniać turystów z Centralnego i wieźć ich na Wolę najkrótszą drogą, czyli przez Serock. Niestety Ube..
<Andrzej> - Uber Hiv!
<Janusz> - Spokojnie Andrzej, właśnie panu tłumaczę, że przyjechał Uber z Kalafiornii i se mysli, że ot tak może nam bruzdzić. Panie, wiesz pan co oni robią?
<Waldek> - Co?
<Janusz> - Niedość, że wożą tych turystów najkrótszą drogą, to jeszcza za z góry ustaloną cenę. No poje**wszy! I jeszcze taka pi**a jedna z drugą nawet słówka nie piśnie w trakcie jazdy, a przecież człowiek nie jest taki, żeby nie umilić sobie podróży jakimś rasistowskim small tokiem, co nie?
<Andrzej> - Je**ni nie kładą nawet mat z koralików na siedzenia, więc z góry wiadomo, że to jakieś podrabiańce, a nie prawdziwi kierowcy. Uber Hiv!
<Janusz> - Własnie. A szwagier, to w ogóle mi opowiadał, że kiedyś przejechał się pod przykrywką Uberem...
<Andrzej> - Taka inflirtacja wroga, hehe
<Janusz> - Dokładnie. I jak wsiadł, to kierowca Ubera mu powiedział, że ta woda, co leży w kieszeni fotela, to dla niego. I co, może ja też powinienem teraz z własnej kasy wyskakiwać na wodę dla pasażera-księciunia?
<Andrzej> - Taaa i moze jeszcze drzwi otwierać? Taaaki wał. Płatnośc tylko gotówką i kurs minimum za 5 dych, a nie jakieś ochłapy w stylu 17,50 zł.
<Janusz> - O to to. Panie, jak ja mam skasować 17,50 zł, to wolę nie jechać i sobie Jolki rozwiązywać na przystanku, ot co. Ja swój honor mam.
<Waldek> - Panowie, ale właściwie na co wy mi się skarżycie? Myślałem, że przeszkadza wam, że Uberowcy jeżdzą bez licencji, tymczasem opowiadacie mi o poziomie obsługi. Może gdybyście byli milsi i nie jeździli na Wolę przez Serock, klienci by się od was nie odrócili i Uber nie miałby czego u nas szukać?
<Andrzej, patrząc ze zdziwieniem na Janusza> - Gosć pie**olnięty!
<Janusz> - Panie, od wchodzenia mi na głowę, to ja mam żonę w domu, a nie klientów
<Andrzej> - Dokładnie. Taksówka to nie koncert życzeń, nie podoba się, to wypad do tramwaju.
<Waldek> - Aha w ten sposób. To co w takim razie panowie proponują?
<Andrzej> - Zdelegalizować! Uber Hiv!
<Waldek> - Panowie tak się nie da. Możemy co najwyżej dosrać im ustawą, ale na to trzeba czasu, więc przed weekendem ni chu chu nie damy rady.
<Roman> - Zwłaszcza teraz, jak nauczyciele na nas siedli. Musimy wypracować jakiś kompromis
<Andrzej> - Hmmm no dobra, umawiamy się, ze dowalicie Uberowi ustawą, która będzie przytłaczająca, jak 200-kilowy fortepian zrzucony z Pałacu Kultury, a zanim to nastąpi, wyłączacie ich aplikację. To nasze warunki.
<Waldek> - Romek, jak myślisz? Możemy na to przystać?
<Roman> - Spoko.
<Waldek> - Dla mnie też spoko. Cyk i na moim Samsungu apka wyłączona. Ty Romek masz Ajfona, to iOS tez mamy ogarnięty. Ochroniarz stojący przy wejściu do ministerstwa ma Windows Phone, więc za chwilę aplikacja Ubera będzie wyłączona na wszystkich systemach. Pasuje?
<Andrzej> No i zajebiscie. Widzisz Janusz, mówiłem, że to rozsądni ludzie i dojdziemy do porozumienia.
<Janusz> - Miałeś rację. Chyba niepotrzebnie biliśmy tego typa z Eko Taxi, co się wyłamał ze strajku. Jak widać i bez niego daliśmy radę.
<Andrzej> - Oj tam oj tam, ryj nie szklanka, a dobry wpie**ol jeszcze nikomu nie zaszkodził
<Waldek> - Cieszę się panowie, że doszliśmy do konsensusu. Czy mogę coś jeszcze dla was zrobić?
<Janusz> - To może jeszcze dofinansowanie do koralików na siedzenia?

A W DUPIE MAM PIS I PLATFORME SKU*WYSYNY NAWET RODZINY SKLOCILI

coś tam pamiętam. Jezus trzymał się z prostytutkami i trędowatymi, mówił o milowaniu wszystkich bliźnich. Natomiast kościół a szczególnie polski to połączenie toskycznego konserwatyzmu z romantycznym patriotyzmem i ksenofobią. Geje be, uchodźcy be, ogólnie wszyscy którzy są inni są be. Widać to chociażby po tym jaki stosunek do Franciszka ma duża część polskiego kleru, a on właśnie postępuje według nauk Jezusa ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Oczywiście szanuję katolików, którzy tego jadu w sobie nie mają

ale się dziś obudziłam w nocy z krzykiem i cała zapocona, dosłownie pobudziłam cały dom i jeszcze sąsiednie domy, a mój kot do teraz nie wychodzi spod łóżka, normalnie ludzie śnił mi się homoterroryzm. lobby LGBT wyszło na ulicę i nie dało się ich odróżnić od zwykłych ludzi bo wyglądali tak samo i ludzie nie widzieli w homoseksualiźmie i transpłciowości niczego złego, czaicie to? boje się zasypiać teraz, a co jeśli to okaże się prawdą? co wtedy będzie z nami drodzy rodacy, drodzy katolicy? co jeśli nas zindoktrynują?

miałem jakiś czas temu taki sen na jawie ze homokomando wpada do sąsiadów odebrać im trójkę dzieci na organy do przeszczepu dla osób trans a czwartemu nienarodzonemu zrobili aborcję na miejscu za krzyż na ścianie also w sumie nie jestem już pewien czy to nie byl fragment reportażu z DoRzeczy ¯\_(ツ)_/¯

18 POWODÓW, DLA KTÓRYCH WARTO BYĆ POGANINEM
1. Nie musisz ciągle wysłuchiwać od ateistów, że wierzysz w coś, co nie istnieje. Czcisz Słońce. Jak ktoś ma wątpliwości, czy Ono istnieje, to pokazujesz palcem. Richard Dawkins może ci naskoczyć.
2. Matka Natura nie ma ci za złe, gdy gapisz się na tyłki płci przeciwnej. Wręcz przeciwnie, cieszy się, że doceniasz, że tak ładnie jej wyszły.
3. Bardzo szybko uczysz się dystansu do tego, co ludzie mówią o twojej wierze. No bo jak powiesz, że świętujesz pełnię Księżyca, to wiadomo, że będą się śmiali. I oczywiście przechodzisz nad tym do porządku dziennego, zamiast pielęgnować urazę swoich uczuć religijnych.
4. Nie masz jednej księgi z odpowiedziami na fundamentalne pytania, więc szukasz w wielu różnych. Koniec końców, pewnie i tak nie znajdziesz, ale jaki będziesz oczytany!
5. Nie zdarzyło się jeszcze, żeby święte drzewo wyrosło w kształt bazyliki w Licheniu.
6. Zagadnienia teologiczne stają się znacznie bliższe życiu, kiedy w twojej religii Matka jest symbolem płodności, a nie dziewictwa.
7. Politycy i publicyści nie wycierają sobie gęby imionami twoich bogów. A nawet gdyby chcieli, to nie umieliby ich wymówić.
8. Nikt za bardzo nie wie, po czyjej jesteś stronie w sporach antyklerykałów z Kościołem, oświeceniowych racjonalistów z religijnymi fundamentalistami, moherów z lewakami itp., więc każdy może z tobą porozmawiać jak człowiek z człowiekiem. A że i tak zdarza się to rzadko, to już inna rzecz.
9. Wolno ci jeść wszystko, pod warunkiem, że nie będziesz się czuł pokrzywdzony, jeśli w końcu coś zeżre ciebie.
10. Twoi bogowie nie wypierają się tego, że stworzyli ludzi takimi, jakimi są. Na przykład gejami. Pewnie nawet gdzieś tam w Panteonie jest jakiś osobny bóg specjalnie dla nich, bo dlaczego by nie? I na pewno wygląda bo-sko!
11. W szkołach i urzędach krzyże na ścianach pojawiają się i znikają, ale pogańskie paprotki na parapetach, symbolizujące odwieczną siłę Natury, trwają niezmiennie.
12. Składanie ofiar rzeczowych ma więcej sensu, kiedy czcisz święte zwierzęta. Głodnej wiewiórce sprawisz więcej radości orzeszkiem niż obrazowi Matki Boskiej kolejnym złotym wisiorkiem.
13. Jedyny ojciec, którego czcisz, to twój własny. Co prawda nie był pewnie nieskończoną miłością, ale za to widywałeś go nie tylko w wizjach i prawdopodobnie nie groził ci skazaniem na wiekuiste męki za nieposłuszeństwo ani nie wyrzucił z domu za podjadanie jabłek z sadu.
14. Rozumiesz, że nie jesteś duszą uwięzioną w ciele, tylko tym właśnie, cudownie skonstruowanym, ciałem. Fajnie jest nie czuć się uwięzionym, prawda?
15. Na tacę kładziesz filiżankę.
16. Nie wierzysz w te bzdury, jakoby dobra karma wracała. Na podstawie wieloletnich obserwacji swojego zwierzęcia totemicznego (na przykład kota) wiesz, że dobra karma to taka, która po spożyciu nie wraca i nadaje sierści jedwabisty połysk.
17. Niebo masz zawsze nad głową, a nie w abstrakcyjnej i niepewnej przyszłości.
18. W twojej politeistycznej wizji świata jest miejsce dla każdego boga, którego przyniesie ze sobą napotkany człowiek


pozostanie wiernym wartościom, na których wyrosła cała Europa - greckiej filozofii, rzymskiemu prawu oraz moralności chrześcijańskiej

hola, Panie Biskupie, np. Sokrates miał całkiem ciekawy pogląd nt homoseksualizmu, a także starożytna Grecja miała bardzo postępowy stosunek do homoseksualizmu (a nawet efebofilii). Absolutnie nie rozumiem, czemu p. Jędraszewski powołuje się na greckie korzenie cywilizacji europejskiej w kontekście homoseksualizmu i LGBT. Ktoś może to wytłumaczyć?


Nareszcie udało mi się zejść do 65 uderzeń serca na minutę...

jeszcze tylko 65


Moim najgorszym pomysłem w życiu było odwiedzenie stolicy Włoch. Samo w sobie nie było to złe, ale gdy chciałem stamtąd wyjechać okazało się, że wszystkie drogi prowadzą do Rzymu. Nie miało znaczenia jak bardzo próbowałem opuścić to miasto, prędzej czy później i tak tam wracałem. Siedzę tu już ósmy rok, niech mi ktoś pomoże.

bądź mną
lvl 4
tate każe ci grać na klawiszach i akordeonie XD
12 lvli potem
idziesz do licbazy
widzisz jak jakiś banan gra na gitarze otoczony loszkami
genialnypomysł
przynosisz do licbazy akordeon
ksywka "cygan" do końca roku

Moim najgorszym pomysłem w życiu było odwiedzenie stolicy Rosji. Samo w sobie nie było to złe, ale gdy chciałem stamtąd wyjechać okazało się, że wszystkie drogi prowadzą do gułagu. Nie miało znaczenia jak bardzo próbowałem opuścić to miasto, prędzej czy później i tak tam trafiałem. Siedzę tu już ósmy rok, niech mi ktoś pomoże.

Bądź mną
24 lvl
Mieszkaj na ostatnim piętrze nad jeziorem
Pewnego dnia miej stary chleb
Rzuć chlebem z balkonu do jeziora
Kaczki rzucają się by go wpie**olić
Jam jest Karol, Władca Kaczek
Zacznij codziennie rzucać chleb kaczkom
Duże ilości naraz kaczek
Miesiąc naprzód Kaczek w ch*j
Jam jest Karol, Władca Kaczek
Pewnego razu wyjdź jak zwykle na balkon
Patrzysz a tam jakieś pedalskie dzieci stoją na brzegu i karmią kaczki
Moje kaczki
Jam jest Karol, Władca Kaczek
Male ch*je próbują odebrać mi tron
Weż dwa wielkie chleby i rozpie**ol na milion kawalków
W pełnym majestacie wystąp na balkon trzymając w rękach wielką kulę z kawalków chlebów
Kaczki ucichly i spoglądają z szacunkiem na swego króla
Przemów na calego ryja
JAM JEST KAROL WŁADCA KACZEK
Wypie**ol caly chleb na łby dzieci
Kaczki rzucają się do ataku
Lepiej niż u Hitchcocka
Spoglądam triumfalnie jak moi poddani masakrują mych wrogów
Dzieci uciekają z płaczem
Jam jest Karol, Władca Kaczek
Później widź policję pod domem
Dzieci nie wiedzą kto aucal, tylko słyszeli krzyk zanim spadl na nie deszcz chleba i kaczek
Śmiej
Jam jest Karol, Władca Kaczek

-bądź gówniakiem lvl 12
-na matmie omawiany jest trudny temtat
-nauczycielka pyta, kto nie zrozumiał, to wytłumaczy, bo bez tego nie ogarnie późniejszych tematów.
-zgłasza się kilkoro uczniów.
-jakbyście uważali to byście rozumieli
-brak profitu

bądź sadzonką jakiegoś gównokrzaka ku*wa kosodrzewiny
>twój stary to typowy modrzew a matka sosna
>karłowatość 102,5 cm, wypadające igły i krzywe gałęzie 1/10
>w szkółce leśnej rośnij koło największych dębów
>dęby śmiechają z krzaka zamulacza interkorzennego
>zostań posadzony w lesie ku*wa na ślunsku
>nigdy nie zapyl bo jemioła mentalna motzno

Anon lv 30
Jesteś nauczycielem w pewnej podstawówce
Masz zajęcia z 5-tą klasą
Twoja uwagę zwraca pewna dziewczynka
Zdecydowanie alienuje się od grupy
Siedzi sama w ławce, gdzieś na końcu
Nigdy się nie zgłasza do odpowiedzi
Pewnego dnia na przerwie podchodzi do ciebie
Wciska ci kartkę z napisem "Pomuż mi"
Nagle odczuwasz wielki smutek
Poczucie winy czemu wcześniej tego nie zauważyłeś
Powiedz, żeby przyszła do ciebie do gabinetu
Przyszła
Spytaj co się stało
Opowiada o tym, że jej ojciec jest alkoholikiem, często ja bije, ale to dobry człowiek
Tylko zmienił się po śmierci mamy
Chwila, chwila...
Ja się ciebie ku*wa pytam co się stało, że chodzisz do piątek klasy, a nie znasz podstaw ortografii
Dzwonisz do jej ojca
Mówisz mu o tym, że jego córka to kompletny debil
Następnego dnia nie przychodzi
Ogólnie przychodzi dopiero za tydzień
Z limem pod okiem
Każ jej napisać na tablicy pomóż mi
100x
Wszystkie są bezbłędne
Uznaj że jednak tradycyjne metody wychowawcze są skuteczne
Bądź dumnym pedagogiem

Boner strzela do latających potworów (do N: Norbasa i K: Kamila), trafia śmiertelnie Kamila. Ten pada na glebę i dogorywa. Przylatuje do niego Norbas i wywiązuje się taki dialog:

K: Norbas, Norbi! Ku*wa! Coś ty zrobił?
N: ale to nie ja. Ja nie strzelałem. To tamten z przyczepy cię trafił.
K: nie o tym mówię
N: a o czym?
K: nie udawaj, że nie wiesz. Widziałem Cię. Wszystko wiem. Wszystko się wydało. Zdrajco!
N: o cholera. Kamil, to nie moja wina, no sam wiesz jaka jest twoja kobita. Pół miasta ją rypało. A ja byłem pijany. Zreszta po wódzie mam problemy, to co to tam było.. więcej na ręcznym musiałem flaka jechać niż..
K: NORBAS! O czym ty mówisz?
N: co?
K: jak to, pół miasta rypało?
N: no a Ty o czym mówisz, że co widziałeś?
K: że ryby, na mojej miejscówce pęczakiem nęconej łowisz
N: aaa, nie no bo to wiesz hehe z twoją żoną to tylko takie żarty, nie? Kamilek? Kamil!? Kamil braciszku!
K: [*]

Kiedyś spotkałem Jowisza na jakiejś ekskluzywnej orbicie. Podochodzę do niego i mowie cześć Jowisz ty podplaneto. A on tylko Elo i odwraca bieguny. Sprzedałem mu blachę w czerwoną plamę i mówię słuchaj mnie bo wydam cię, że sprzedawałeś uran plutonowi. Jowisz coś pokręcił, coś zakręcił ale mówi dobra słucham ciebie cierpliwie, co masz mi do powiedzenia.
-Czemu gazowe planety podplanetami są? Jowisz sku*wol powiedział do mnie - ty ku*wa młoda skalista planeto i przykleił mi do orbity asteroidę Apophis. Potem uciekł za pas asteroid.

To jest straszne jak ludzie idą w góry! Nie zdają sobie sprawy z zagrożenia! Ja wchodziłem w zeszłym roku na Giewont, lipiec, skwar, wszyscy w krótkich spodenkach, japonki, klapki, małe dzieci - koszmar! Ja jedyny byłem przygotowany: dwa czekany, raki, profesjonalna odzież, specjalistyczny mocno spłaszczony namiot (żeby opierał się wiatrom), butle z tlenem - najgorsze były te ich drwiące spojrzenia ignorantów. A przecież to GÓRY i wszystko może się zmienić w sekundę! Wejście podzieliłem na 4 dni, co paręset metrów obóz, aklimatyzacja, oczywiście poręczówki na każdym etapie i ostatniego dnia atak na szczyt. Co dzień rano znajdowałem w przedsionku mojego namiotu puszki po Coli i opakowania po chipsach! Przeklęci amatorzy! W końcu zdobyłem szczyt, zużyte butle zostawiłem w pod krzyżem w strefie śmierci, gdzie -o zgrozo! - spotkałem babcię z dwójką wnucząt! Schodziłem kolejne 4 dni, ale przeżyłem tę próbę umiejętności i charakteru. Pod koniec sierpnia planuję wejść na Kopiec Kościuszki, w stylu alpejskim - ale jak zobaczę turystów z dziećmi i watą cukrową, to dzwonię na policję.
~Prawdziwy człowiek gór, alpinista, profesjonalista

Bądź mną
dzieciak z miasta lvl20
Twój dziadek umarł i dostałeś po nim dom na prowincji z dużą działka
ponieważ na mieście nikt Cie nie lubi a mamełe ma na Ciebie wywalone, bez zastanowienia jedziesz tam
przyjeżdżasz
w ch*j duże pole
dom nie za duży ale na jedną osobę wystarczy
żyjesz już parę miesięcy tutaj i napi**dalasz w gry
zima jakoś mija hajsu po dziadku starcza
któregoś dnia znajdujesz list od dziadka w ktorym jest jedno jedyne zdanie
"posadź cukier"
wtf
w około same sady
duże drzewa owocowe i jeszcze większe dęby na drodze
myślę sobie yolo
wiosna już niedługo a hajsu po dziadku nie starczy na zawsze
gdy zaczynam sadzić sąsiedzi podchodzą na moje pole zobaczyć co robie
śmieją się
oni maja drzewa a ja jakąś przerośniętą trawę
znów jestem przegrywem
zaciskam zęby i robię swoje
wiosna mija zaczyna się lato
sąsiedzi maja coraz to inne zbiory a u mnie po prostu rośnie trzcina
chwalą się i szydzą ze mnie
nadchodzi jesień i coraz bardziej wieje
burza za burzą a ja siedzę w domu przygnębiony
net ch*jowo działa przy tej pogodzie wiec patrze na te wielkie drzewa i wyklinam dziadka w myślach
pewnej nocy nadchodzi największą burza jaka w życiu widziałem
potężna wichura
łamiąc duże drzewa
trzciną zaledwie tylko kołysze

był wieczór już i ciemno no i lokal mały, w środku nikogo nie ma, za ladą jakiś seba i ja wybieram sobie z menu zapiexę z paperoni i czymś tam i czekam. W między czasie wchodzi do lokalu dwóch sebixów i podają rękę gościowi za ladą po czym podchodzą do mnie, ja już sraka w majtach i mi też podają rękę i mówią siemanko. Ja cały zdezorientowany też mówię siemanko i podaję ręce i dumłem trochę nawet nie wiem z czego. Dostałem zapiexa i wpi***alam. Był dobry xD do lokalu wchodzą kolejne seby i się kuwa ze wszystkimi witają i ze mną też, rzucają smacznego. No kuwa kosmos xD okazało się, że takie tu sa zwyczaje, wszyscy się znają, a kto nowy to się go poznaje i tak sie wita. ku*wa naony xD w końcu ktoś mnie zauważył i potraktował na równi ze sobą. Czułem się dumny i jako część ich środowiska. Postanowiłem że zacznę tam przychodzić. Zawsze jak wchodziłem i ktoś był to najpierw się witałem z gościem za ladą, a potem z resztą, czasem ich było dużo, ale z każdym trzeba było się przywitać i życzyć smacznego. Z czasem zacząłem gadać z tymi sebami o jakichś gównach albo o tym co akurat leciało w tv. Byłe jednym z nich. Przychodzę tam do teraz.

Ale ja nie o tym. Po półtora miesiące prawie codziennego przychodzenia tam (nie zawsze jadłem) miałem wyrobioną pozycję i byłem swój.

Babełe któregoś dnia powiedziała mi, że ma ochotę na te specyfiki i jej się obiadu nie chce robić, to ją zabrałem na zapiexy. ku*wa sebixy ją pokochały, a ona pokochała ich xD była od tamtej pory babcią od zapiexów, zawsze jak któryś ją widział to pomagał z zakupami itp

Wszystko było super do momentu w którym zapiexy mi się trochę przejadły i postanowiłem pójść a chinola. Pewnego wieczora wchodzę do chinola niedaleko zapiexów i kuwa widzę sebixów z wrogim spojrzeniem i wszyscy się na mnie jopią. Ja wyjeane i ide do kitajca i zamawiam kurczaka w cieście na wynos. Usiadłem i czekam, chinol gdzieś zniknął w kuchni. Nagle podchodzi do mnie jakiś sebix i mi mówi

e ty kuwo baron mówi że ty jesteś z zapiexów i się z nimi trzymasz wyjazd stąd robisz albo wyebię ci trepa na ryj

Ja sparaliżowany siedzę i modlę się by odeszli. Nagle chinol woła moje zamówienie. Szybko idę do lady, biorę kurczaka i wychodzę. Zatrzymuje mnie na zewnątrz grupa sebów. Biorą mojego kurczaka, otwierają pudełko i każdy z nich pluje mi do tego jedzenia i mi oddają szczęśliwi. Ja w szoku uciekam, po drodze wyierdalam do kosza tego chinola i idę do chłopaków do zapiexów, jakieś 3 minuty szybkim krokiem. Opowiadam im co się stało, pytają o ksywy, ja tlyko barona pamiętałem. Czterech typów wjbało się do golfa i pojechali do chinola (no ku*wa rzeczywiście 3 minuty pieszo bardzo potrzebny samochód xD) i podobno na zewnątrz zaczęli się tłuc xD

Mirki, wyszło na to, że należę do jakiejś mafii zapiexowej xD Czy spotkaliście się kiedyś z takimi bandami powiązanymi z miejscówkami do jedzenia? Gangi z chinoli, kebabów, zapiexów? O co tu chodzi? Mój mózg rapuje jak ku*wa sobie o tym myślę, nigdy o czymś takim nie słyszałem xD

Kupowałem dzisiaj w Biedronce 20 reklamówek. Położyłem reklamówki na taśmie, aby dojechały do kasjerki. Pani kasjerka rzuciła spojrzeniem na reklamówki, potem na mnie, potem znów na reklamówki:
- ile?
- 20 - odpowiedziałem bez chwili namysłu, z wyjątkową pewnością siebie, aby dać do zrozumienia, że można mi zaufać. Poza tym byłem dobrze ubrany, na szyi elegancki szal, sportowa kurtka i sweterek w modne paski.
- no to liczymy. Jeden, dwa...
To brzmiało jak SPRAWDZAM CIĘ SU**NSYNU. No dobrze, przecież na pewno się nie pomyliłem. Liczyłem te reklamówki.
- ...siedem, osiem...
Na moje czoło wstąpiła właśnie gęsta rosa potu. Kasjerka spogląda na mnie zadziornie szczerząc zęby w zwycięstwie.
- ...trzyna, czterna...
To napięcie mnie zabija. Zagryzam wargi od wewnątrz. A CO JEŚLI SIĘ SKLEIŁY???? Nie patrzę już na kasjerkę, czuję jej wzrok, masakruje mnie.
- ...dwa, dwa jeden.
Jeknąłem. Ludzie w kolejce zaczęli szeptać zasłaniając usta dłońmi, pokazując mnie palcami, ktoś chichotał, ktoś inny wzywał ochronę.
- to ja nie chcę tej ostatniej
Rzuciłem na kasę odliczone złoty sześćdziesiąt, naciągnąłem reklamówki na czerwoną ze wstydu twarz i wybiegłem z Biedronki. Nigdy więcej tam nie pójdę.

Idę z psem na wystawę do galerii sztuki nowoczesnej.
- Tu nie wolno z psami - mówi ochroniarz.
- To nie jest pies - odpowiadam. - To jest performance.
- A, to przepraszam.
Idziemy z psem dalej. Oglądamy rzeźbę Smefra centaura. Pół koń, pół Smerf.
- Zawsze się zastanawiałem - mówię do psa - komu kibicują centaury w czasie rodeo.
- Srać mi się chce - odpowiada pies.
- Trzeba było srać przed wejściem.
- Wtedy mi się nie chciało.
Idziemy dalej. Oglądam jakąś kobietę, która stoi po kolana w basenie z moczem i wykrzykuje alfabet od tyłu.
- Z, Y, X - krzyczy. - U, V, W.
Mój pies kręci się w kółko i węszy nosem po ziemi.
- Fajfus - mówię do niego. - Fajfus, nie sraj tutaj.
- Kiedy mnie ciśnie - odpowiada i zaczyna srać na podłogę.
Jakiś człowiek podchodzi i przygląda się temu, co wychodzi mojemu psu z dupy.
- To jest interesująca propozycja - mówi.
Ktoś inny też podchodzi i patrzy.
- To jest świeże - mówi.
Podchodzi jakaś kobieta z kieliszkiem wina w ręku, cała na czarno.
- Odważne - mówi.
- Ja państwa bardzo przepraszam - mówię do nich.
- Jak się nazywa ta instalacja? - pyta kobieta. - Gówno - odpowiadam, zatykając palcami nos.
- Mocne.
Ktoś z galerii podchodzi i wtyka w psią srakę tabliczkę z napisem "Gówno, 2015". Podchodzi fotograf i robi zdjęcie. Pojawia się ktoś z kamerą i mikrofonem. Prosi mojego psa o wywiad.
- Coż, zawsze kontestowałem opresyjne dla mojego gatunku rozwiązania przestrzenne w środowisku miejskim - mówi mój pies.
- A pan jest kuratorem - pyta reporter. - Co pan sądzi o pracy swojego podopiecznego.
- Sądzę, że to gówno - odpowiadam.
- Brutalnie prawdziwe - mówi kobieta z winem.
- Ostentacyjnie szczere - mówi fotograf.
- U, T, S - krzyczy kobieta w basenie z moczem.

bądź
brak profitu
czy profit jest najważniejszy
lepiej być
czy mieć
czy celem życia jest profit
a może przeżycie
czy można tylko żreć
i żyć
a może ważne jest coś więcej
nie wiem

Rzecz się dzieje w górach. Turyści siedzą przy ognisku, popijają tatrzańską naleweczkę, przyjemny klimat, ognia pilnuje baca.
- Baco, a opowiedzcie nam jakąś historię, co by było raźniej i jeszcze przyjemniej.
- Ano mogę opowiedzieć, a radosna ma być czy smutną wolicie?
- Jasne, że radosną.
Baca namyślił się chwilę i ochoczo rozpoczął:
- Kiedyś żeśmy z juhasami owieczki na hali wypasali. Pasły się pasły, myśmy trochę popili na polanie i nam się jedna owieczka zgubiła. Szukaliśmy, szukaliśmy, aż się wreszcie zguba znalazła i z tej radości żeśmy ją wszyscy jak jeden wyr*chali.
Turyści spojrzeli jeden na drugiego z obrzydzeniem w oczach, po czym jeden z nich nieśmiało zapytał:
- Baco, a może jest jakaś inna radosna historia?
- Ano jest i inna. Kiedyś żeśmy z juhasami barany na hali wypasali i ni się obejrzeli, a jeden baran nam się zgubił. Godzinami żeśmy go szukali, ale wreszcie zgubę odnaleźli. No i z tej radości żeśmy go wszyscy wyr*chali jeden po drugim.
- Nie no baco, to ma być radosna historia?! To może jakaś smutna jest?
- Ano jest i smutna - kiedyś to ja się zgubiłem.

Wku*wiają mnie już tacy piwosze-neofici, co to ku*wa całe życie walili harnasie za 1,99 i inne tatry, a teraz nagle koneserzy piw kraftowych.
Pół biedy, jak ustawiasz się na piwo w plenerze. Teraz każdy monopolowy musi mieć w lodówkach jakieś ciachany palone, kormorany niskosłodzone i inne żywe bezglutenowe, nabierze sobie taki 6 różnych do siatki i zadowolony nie truje dupy. Ale nie daj boże kup sobie piwo jakiegoś większego browaru. Nie mówię to o obiektywnie h*jowych harnasiach, żubrach czy innych tyskich, ale normalnych piwkach typu perła czy Łomża, co to przyjemnie obalić latem bez kontemplacji bukietu smakowego. Zaraz się zaczyna:
- hurrr durrr co ty pijesz, koncernowe siki, je*ie tekturo, za tyle samo mogłeś mieć ekokraftowy CIEMNY PRZENICZNY LAGER PILS PALONY JASNY PEŁNY z BROWARU KOCZKODAN, mmm, pacz jakie to dobre, wyliżem jeszcze butelke po wypicu!!!!!!!
Nieważne, że 5 lat temu sami spuszczali się nad „perło export”, bo okazało się, że istnieje poniżej 4 zł coś nie je*ie żółcią jak harnaś i nie chce się rzygać wypiciu 7.
Prawdziwa jazda zaczyna się przy próbie ustawienia w jakiejś knajpie. Lokale z wyborem mniejszym niż 15 gatunków piw kratowych albo belgijskich czy niemieckich odpadają. Rzut oka na kartę wystarczy, i już trzoda:
- o, nie ma południowosakosńskiego stouta 16894 IPA uberchmielone 69 IBU z browaru Himmler, wychodzimy, co mie tu jakimś guwnem pizner urkłel chco otruć!
Koniec końców po sprawdzeniu wszystkich lokali z jedzeniem lądujesz w jakimś speluno pubie z gównomuzyką i wyborem 10 0000 piw o zje**nych nazwach typu „atomowy morświn”, „natarcie pszenicy” albo o nazwach na zasadzie „w ch*j długa nazwa procesu technologicznego+nazwa wioski, z której jest browar”
-pacz , to je zajebisty lokal, to je wybór, mmm, ukraińskie piwo pszeniczne środkowej fermentacji wysokohmielone palone otwartej ekstaktacji w niedomknietej kadzi browaru Jabolon, w schłodzonym kuflu, tak jak mówił Kopyr na blogu, boże, jakie to dobre, mmm…
I żłopie tą zupę o konsystencji gunwa, co to do niczego nie podobna. To tyle żali na dziś, gorzej jak spotka się dwóch takich januszy koneserów piwa i pie**olo całe spotkanie, ale to już temat na inną opowieć

Co za inba się odwaliła to ja nawet nie.
Mój brat, lvl 25, zamknął się w pokoju i nie chce wyjść. Próbowałem z nim pogadać przez drzwi, to krzyknął tylko, że gardzi normictwem i z nikim nie będzie gadał, bo robi jakiś eksperyment.
Ok, mówię, powiem mamie, że wyzywasz. Więc lecę do matki na skargę, no nie, i ona mówi, że z nim pogada. To idę z nią podsłuchać rozmowę. A ten krzyczy znowu przez drzwi, że mama jest p0lką, on nią gardzi, bo nie jest dziewicą i nie chce od niej żadnych pierożków. Ponadto, że pewnie miała milion bolców na boku i zdradza ojca. Krzyczał tak głośno, że tate przyszedł i zapytał co się dzieje. Po streszczeniu całej sytuacji ojciec tak się wku$wił, że wywalił drzwi z kopa i wlazł do jego pokoju. Powiedział do brata, że jak śmie się tak odzywać do matki i że natychmiast ma ją przeprosić. A ten debil z ryjem do ojca i gada coś od rzeczy, że jakiś biały rycerz, że jakiś bankomat bety, że loszki to ku^wy xD Ryczy w niebogłosy, że to niesprawiedliwe, że morda równa się wszystko, że przegrał życie. Zaczął ojca wyzywać, że dostał od niego gówniane geny i przez niego ma 170 cm, 50 kg nadwagi, brak pracy i zainteresowań xD Matka w płacz i histeria, bo debil oszalał i trzeba dzwonić po czubków, niech go zabierają do szpitala. Ojciec powiedział debilowi, że zepsuł nam święta. Przutulił matkę i zaczął ją pocieszać, a ten debil do ojca, że spermiarz i orbiter i psuje rynek. Ojciec nie zdzierżył i przypi%rdolił mu w jape, teraz czekamy na karetkę xD

lubisz żółty ser wędzony
w twoim sklepie sprzedają tylko zwykły
też spoko ale ty wolisz wędzony
kradniesz go i wybiegasz z sklepu
został przez ciebie zwędzony

Jak byłem mały to nie mieliśmy łóżek, więc spałem na dwóch krzesłach połączonych ze sobą. Raz śniło mi się, że śpię w wygodnym łóżku i rozprostowuję nogi, przez co jedno krzesło się przewróciło, a ja złamałem nogę. Rodzice powiedzieli, że mam sam jechać na rowerze do szpitala, bo oszczędzają na paliwie. Miałem taką przypadłość, że ciągle smarkałem, a rodzice oszczędzali na chusteczkach. Raz w szkole nie wytrzymałem i wysmarkałem się w rękaw koleżanki. Zakochałem się w niej. Gdy wróciłem do domu i poinformowałem rodziców o mojej miłości, powiedzieli, żebym się wziął za naukę, a nie miłości mi w głowie. Dostałem szlaban na wychodzenie z domu na miesiąc. Nie wytrzymałem i wyskoczyłem przez okno. Niestety wpadłem do piwnicy. Drzwi wyjściowe były zamknięte na klucz, więc musiałem tam długo siedzieć. Żeby przetrwać musiałem jeść szczury. W końcu udało mi się otworzyć drzwi. Jednak, gdy je otworzyłem to zemdlałem. Obudziłem się w szpitalu. Powiedzieli, że zaraziłem się wścieklizną i badają na mnie leki. W szpitalu miałem tylko jedną parę majtek, matka mi powiedziała, że jak mi się ubrudzą to mam przewrócić je na drugą stronę i wtedy będą czyste. W końcu znaleźli odpowiedni lek, ale podali mi nie ten co trzeba i dostałem raka. Piszę do was mirki, żebyście powiedzieli moim rodzicom, że ich kocham i tęsknię.

ostatnio mame podłączała mokrymi rękami pralkę do prądu i kopnął ją prąd
całe zajście zaobserwowałem
odrazu dzwonię po ziomka
prąd dostał srogi wpie**ol
nikt nie będzie kopał mojej matki

Bądź mną
Musisz się zważyć bo przytyłeś
Idziesz do łazienki znaleźć wage
Nigdzie jej nie ma
Napi**dol wanne śmietany osiemnastki
Wyjeb fikoła i wysmaruj się w każdej fudze białą substancją
Wskocz matce do gotującej się pomidorówki
Zwarz sie

Niezależnie od mechanizmu śmierci, po zatrzymaniu dopływu natlenowanej krwi do mózgu człowiekowi zostaje jakieś 10 sekund, nim straci świadomość. Jednak zanim umrze, może upłynąć wiele minut, a subtelne odczucia w tym czasie zależą bezpośrednio od przyczyny zgonu.

Rozwiń opis

Zwiń opis

Doświadczenie:
22

poziom
doświadczenia

1271

punktów

Odznaki:
Odznaka ŁowcaPoziom odznaki

Łowca

Ile punktów doświadczenia uda Ci się uzbierać w ciągu miesiąca?

Odznaka KoneserPoziom odznaki

Koneser

Za każdy materiał, który osiągnął popularność w ciągu miesiąca otrzymujesz punkt.

Odznaka BywalecPoziom odznaki

Bywalec

Czy uda Ci się logować każdego dnia?

Odznaka SelekcjonerPoziom odznaki

Selekcjoner

Za każdą ocenę nowego materiału w poczekalni zdobywasz punkt. Punkt przyznajemy za ocenienie materiału dodanego mniej niż 2 godziny przed oddaniem głosu.

Odznaka OceniaczPoziom odznaki

Oceniacz

Za ocenienie jednego dnia gry (lub ubieranki), obrazka i dowcipu.

Odznaka konto bez ograniczeńPoziom odznaki

Konto bez ograniczeń

Odznaka przyznawana za zweryfikowany adres email, za możliwość dodawania materiałów oraz za możliwość pisania komentarzy bez ograniczeń.

Odznaka Jejowy zombiePoziom odznaki

Jejowy zombie

Odznaka za nocną aktywność na Jeja.pl.

Odznaka StrzałkowiczPoziom odznaki

Strzałkowicz

Twoje komentarze zdobyły dużo poparć? To świetnie! Odznaka w nagrodę!

Odznaka dostawca uśmiechówPoziom odznaki

Dostawca uśmiechów

Odznaka za uśmiechy, które zagościły na twarzach Jejowiczów i Jejowiczek. Technicznie rzecz ujmując za obrazki na głównej.

Odznaka Miłośnik zwierzątPoziom odznaki

Miłośnik zwierząt

Odznaka za ocenianie nowych materiałów ze zwierzętami, które trafiły na główną.

Odznaka Przykładny JejowiczPoziom odznaki

Przykładny Jejowicz

Odznaka za przykładną obecność na Jeja.pl

Odznaka DociekliwyPoziom odznaki

Dociekliwy

Odznaka dla dociekliwych osób przyznawana za... Dociekliwi na pewno do tego dojdą!

Odznaka Czujne OkoPoziom odznaki

Czujne Oko

Odznaka przyznawana osobom, które zgłosiły istotny problem na Jeja.pl

informacje o odznakach
Komentarze
użytkownika poparto:
57406
razy
Memów i obrazków:
354
w aktywnych
28
w poczekalni
Dowcipów:
5
w aktywnych
World od Tanks
8

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz obrazkowy

Komentarze

Odśwież
Avatar kitsune_senpai

19 marca, 16:49

Wrócę tu

Avatar XiHan

19 marca, 16:55

@kitsune_senpai: ja tu też

Avatar DeadShoot

23 stycznia, 11:39

JASNY CH*J CZUJNE OKO LVL 100

Avatar XiHan

23 stycznia, 12:48

@DeadShoot: szeryf jeja zawszę na posterunku
By uchronić świat od dewastacji

By zjednoczyć wszystkie ludy naszej nacji

memiarzą i prawdzie nie przyznać racji

By gwiazd dosięgnąć będziemy walczyć

JA

ADMIN

Zespół jeja walczy w służbie baniacji

Więc poddaj się lub do walki stań

Bożydar, to fakt.

Avatar DeadShoot

23 stycznia, 13:06

Avatar XiHan

23 stycznia, 13:09

@DeadShoot: Strażnik Jeja!
Przed nim żaden nielegalny proceder się nie schowa!

Avatar szalonememe

24 listopada 2018, 21:27

Rozdziewiczam profil

Avatar XiHan

25 listopada 2018, 08:47

@szalonememe: mocniej

Sprawdź czy masz wymagane wtyczki, a następnie opisz dokładnie problem najlepiej ilustrując go screenem.

Opisz problem

Dołącz screena

Najnowsze zdjęcia XiHan

Szukaj osoby